_

_

poniedziałek, 20 grudnia 2010

czas zlodowacenia ;]

"It's Xmas time again, time to be nice for people U can't stand..." => sooo true ;]
Ale w tym roku podchodzę do tematu pogodzona z rzeczywistością, bez zbędnego idealizowania i oczekiwań.
W końcu nauczyłam się cieszyć z atmosfery świąt, bo czerpię ją paradoksalnie z całego okresu przedświątecznego, aby potem w ten niezbyt sympatyczny, właściwy czas świąt przeżyć spokojnie, osiągając wyważone ZEN.
Tak się ładnie składa, że ogólnie Zen to moje ulubione słowo ostatnimi czasy. W końcu do mojej skorumpowanej komercją mózgownicy dociera fakt że nic nie osiągnę niepogodzona ze sobą.
A więc biorę siebie taką jaka jestem, a potem zostawiam lustro w domu i zamykając drzwi zaczynam POSTRZEGAĆ. Uważnie i bez zbędnych założeń. Widzę ludzi takich jakimi ja byłam każdej kolejnej zimy ze wszystkich swoich zim. Przygnębionych, zmarzniętych, zagonionych. I widzę też to czego oni nie zauważają. Że wystarczy ubrać się porządnie i cieplej żeby zmysły nie zostały przytępione a mózg zaatakowany depresją. Ze -15 stopni mrozu połączone z tonami śniegu daje piękny krajobraz, kwiaty na szybach i seksowne rumieńce na policzkach. Że istnieją jeszcze dzieci neostrady którym pozostały resztki kreatywności i potrafią ze śniegu wyczarować coś więcej niż durne bałwany lub organy płciowe męskie. Odkryłam też że nie mam na co narzekać bo moje osiedle jakimś cudem jest ładnie odśnieżone, jeżdżę do pracy tramwajem który jest najmniej podatny na mróz z całej komunikacji miejskiej, a buty 'tfu, tfu odpukać' jak na razie postanowiły nie przeciekać.
Zmierzam do prostej prawdy którą wszyscy znamy, iż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tylko że zazwyczaj sięgamy do niej w kwestiach konsumpcyjnych, zmieniamy poglądy jak nam wygodnie, bo tak naprawdę te poglądy nie są do końca nasze. A gdyby tak odwrócić sentencję do góry nogami? Punkt siedzenia zależy od punktu widzenia? Czy jeśli jestem pogodzona z otoczeniem, bo widzę jego pozytywy to mój punkt siedzenia się nie poprawia sam przez się? Pogodnemu człowiekowi lepiej się wiedzie... a przynajmniej przyjemniej :)
I mimo że nie jestem chodzącym ideałem, nie mam idealnego życia bo jest naprawdę zdrowo pogibane, to nauczyłam się jednego... w każdej chwili możemy znaleźć coś, co jest piękne lub po prostu warte przeżycia, więc róbmy to.
Bo jak mówi pewien bardzo mądry, aczkolwiek zdrowo zalkoholizowany człowiek napotkany na mojej krętej drodze: Życie trzeba przeżyć tak, żeby wstyd było czasami opowiadać, za to zawsze przyjemnie wspominać. 
(z dedykacją dla ciebie G.G. ;) )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz