_

_

niedziela, 28 sierpnia 2011

słaby punkt

Każdy ma jakiś swój wewnętrzny dramat, który jest trudny do wyartykułowania nawet we własnym zakresie, więc nie dzieli się nim z nikim.
Są takie sprawy o których nie myślisz przed zaśnięciem, ani zaraz po przebudzeniu. Zepchnięte przez psychikę na samo dno czaszki ujawniają się tylko czasem we śnie, znienacka atakując bezbronny organizm.
Najlepszy przyjaciel który widząc rozpacz na twojej twarzy sądzi że właśnie o tym myślisz - jest w błędzie. Ten fantom bólu w oczach to już zaledwie wspomnienie o tym co poczułeś wcześniej.
Proste codzienne czynności wcale nie są trudno, łzy nie cisną się do oczu, a jesienne liście nie kołują dramatycznie nad pasem lądowiska jakim jest płynąca rzeka czasu. To uczucie nie ma nic wspólnego z niczym co świadomie potrafimy nazwać.
"To" dopada bez względu na wiek, IQ i status społeczny. Tkwi w którejś małej szarej komóreczce boleśnie jak zwyrodnienie stawów, nie jest wcale cierniem który przecież ostatecznie można by wyjąć, ale nagłym reumatycznym bólem powracającym w niepogodny dzień. I nic nie poradzisz człowieku...