Zima mi się na oczy rzuciła czy jak? A może przestałam postrzegać świat stereotypowo?Widziałam bowiem wczoraj cuda niewidy i rzeczy niebywałe.
Cud 1: Po popularnej drogerii krąży tata z córką na oko 10 lat, robiąc zaopatrzenie dla domu. Niedość że orientuje się w topografii sklepu to jeszcze nie posiłkuje się żadną kartką!!! Robi zakupy z pamięci, a nawet rzekłabym że sam ustalił zapotrzebowanie na dane przedmioty. Na dodatek wie jaki kolor lubi jego córka ( i nie był to różowy), oraz zna parametry pośladkowe drugiego dziecka, przydatne przy kupowaniu pieluch. Jestem mile zdziwiona.
Cud 2: Ta sama drogeria, ogonek do kasy. W ogonku stoi pani matka jakiejśtam rodziny z zakupami typu "waciki". Kolejka duża bo piątkowe popołudnie. Na zewnątrz czeka mąż i syn. Nie marudzą, nie przytupują, są nawet zrelaksowani. Pani matka proponuje im żeby się przeszli do salonu komputerowego lub gdziebądź mają ochotę bo to jeszcze potrwa. Panowie z uśmiechem odmawiają, wolą poczekać na mamę/żonę i zrobią to z przyjemnością. Moje poprzednie zdziwienie wzrasta.
Cud 3: Sklep X. Między półkami krąży blond 'dżaga' i jej sporawy w okolicach barków partner. Ona dzierży trociny, zapewne dla jakiegoś chomika który zastępuje im potomka. On siatki z zakupami. Pan szerokie bary wychodzi z propozycją żeby wybranka oddała mu jednak te trociny, bo jak to o nim świadczy że jej pozwala nosić takie wielkie paki. A wszyscy przecież wiemy jaki ciężar w stosunku do objętości mają trocinki...Słodkie. Moje zdumienie przeradza się w ciekawość co jeszcze mnie czeka tego pięknego dnia.
Cud 4: W tramwaju ustępuje mi miejsca mocno starszy pan, upierając się przy tym dość silnie. Gentelmen do grobowej deski. A mnie robi się błogo.
Cud 5: Ojciec z wózkiem w przydomowym sklepie. Mama przebiera jakieś duperele, a tata bez skargi zajmuje się potomkiem. Wręcz idealnie umie nad nim zapanować, uspokoić, widać że nie jest niedzielnym tatusiem tylko ojcem z prawdziwego zdarzenia. Do domu docieram zadziwiona.
Reasumując: Kiedy to do licha się stało i jak, że wcześniej nie zauważyłam. Obiekty moich obserwacji były we wszystkich przedziałach wiekowych które zasługują na miano 'mężczyzna', więc to nie mogła być kwestia przypadku jednego pokolenia. Panowie nam pięknie ewoluowali. Dziwne? Jesteśmy skonstruowani tak, żeby dostosowywać się do nowych warunków.
W takim razie czemu większość kobiet które codziennie mijam jest tak zaniedbana, znudzona, prosta? Czym zajmują się w wolnym czasie który wygenerowali dla nas panowie? Może czas zainspirować się facetem nowej generacji i przypomnieć sobie o swojej kobiecości?
_
sobota, 30 stycznia 2010
sobota, 23 stycznia 2010
"Klęska"
Jako przykładna obywatelka śledzę na bieżąco wiadomości.
Ostatnie tytuły wciąż trąbią o klęsce na południu Polski, więc czytam.
30 tysięcy ludzi żyje bez prądu. Tragedia - no bo środek zimy. Ale po przeczytaniu tego (link) artykułu na gazeta.pl ogarnia mnie pusty śmiech. A to z 2 powodów:
- Pierwsze primo: tragedia - Polska wieś jest zaawansowana technologicznie, nie ma prądu - krówki nie mają paszy, wody, nie chodzą dojarki. Tak więc gospodarz musi osobiście, z wiaderkiem, udać się do obórki (raczej chyba garażu na 300 krów). No i tu mamy problem. KROWY NIE CHCĄ PIĆ WODY Z WIADERKA - PŁOSZĄ SIĘ BO SĄ NIEPRZYZWYCZAJONE DO TAKIEGO PODAWANIA POKARMU. W takim razie strach się bać jaki sposób dostają go na codzień kiedy to nie trapią nas klęski żywiołowe i inne. Nie przeginamy trochę z tym karmieniem gęsi przez rurę???
-Secundo: tragedia jeszcze większa - bez prądu nie ma tv!!!! Ale i tutaj Polak potrafi - Nieliczne osoby które posiadają generatory prądu, podbudowują morale społeczeństwa. Wytworzonego w ten sposób prądu wystarcza na 2 godziny. Tak więc "Co wieczór włączamy telewizor.".
Bo po co zrobić pranie kiedy po ciemku i tak nie widać że brudne..?
Sami sobie jesteśmy winni, natura stara się odebrać co swoje...
Naturalna selekcja eliminuje słabe jednostki nie bez przyczyny.
Ostatnie tytuły wciąż trąbią o klęsce na południu Polski, więc czytam.
30 tysięcy ludzi żyje bez prądu. Tragedia - no bo środek zimy. Ale po przeczytaniu tego (link) artykułu na gazeta.pl ogarnia mnie pusty śmiech. A to z 2 powodów:
- Pierwsze primo: tragedia - Polska wieś jest zaawansowana technologicznie, nie ma prądu - krówki nie mają paszy, wody, nie chodzą dojarki. Tak więc gospodarz musi osobiście, z wiaderkiem, udać się do obórki (raczej chyba garażu na 300 krów). No i tu mamy problem. KROWY NIE CHCĄ PIĆ WODY Z WIADERKA - PŁOSZĄ SIĘ BO SĄ NIEPRZYZWYCZAJONE DO TAKIEGO PODAWANIA POKARMU. W takim razie strach się bać jaki sposób dostają go na codzień kiedy to nie trapią nas klęski żywiołowe i inne. Nie przeginamy trochę z tym karmieniem gęsi przez rurę???
-Secundo: tragedia jeszcze większa - bez prądu nie ma tv!!!! Ale i tutaj Polak potrafi - Nieliczne osoby które posiadają generatory prądu, podbudowują morale społeczeństwa. Wytworzonego w ten sposób prądu wystarcza na 2 godziny. Tak więc "Co wieczór włączamy telewizor.".
Bo po co zrobić pranie kiedy po ciemku i tak nie widać że brudne..?
Sami sobie jesteśmy winni, natura stara się odebrać co swoje...
Naturalna selekcja eliminuje słabe jednostki nie bez przyczyny.
środa, 20 stycznia 2010
Sztuka komunikacji part 1
Bynajmniej nie o interpersonalną tutaj chodzi.
Moje skromne istnienie przechodzi obecnie interesujący okres związany z szukaniem nowej pracy, nowego mieszkania i sesją. W związku z powyższym poruszam się komunikacją miejską w różne strony i o różnych porach. Dalekie to od rutyny-daję słowo. Tyle tytułem zarysu tła.
Podczas swoich podróży żywcem wyjętych z mapy na trojmiasto.pl odkrywam wszystkie warstwy społeczeństwa n-tej RP. I tak oto, biorąc za przedmiot badań "losowo wybrany wagon tramwajowy linii X, z punktu A do punktu B" dowiadujemy się że:
-W godzinach porannych do 9 komunikacją poruszają się głównie ludzie śpieszący do pracy, uczniowie, studenci oraz emeryci.
-W ciągu następnych 2-3 godzin obserwujemy brak ludzi w średnim wieku ( wszyscy są w pracy),zdecydowany spadek współczynnika uczniowskiego, niewielki wzrost ilości studentów oraz niezmienną ilość emerytów.
-Samo południe. Na swojej drodze można spotkać młode mamy, inne odmiany matek wysiadujących w domu, oraz emerytów.
-Zbliża się pora obiadu. Matki tzw. juczne śpieszą do domów z zakupami, uczniowie i studenci również gnają w celach spożycia mniej lub bardziej wysublimowanego posiłku. Emeryci spieszą niezmiennie w niewiadomym celu.
-Późne popołudnie. Niewielka ilość niezmotoryzowanego społeczeństwa wraca z pracy, studenci zmierzają na pierwszy danego dnia melanż, emeryci sprawiają wrażenie zupełnie niezrażonych upływającym czasem.
-Brunet wieczorową porą. Matki juczne w domach, uczniowie przy komputerach i lekcjach, studenci na melanżu, ludzie pracy przed telewizorem. A w tramwajach? Cóż za niespodzianka - emeryci. Jako czynnik dezorganizujący idealny świat moherów - pojawia się gdzieniegdzie delikatny smrodek bezdomnych, którzy o tej właśnie porze lubią wylegnąć z melin.
-Noc... Najsilniejszą grupę wyborczą tego kraju, spotkać można również w nocy. Wprawdzie w mniejszej ilości, ale jednak. Przecież w ciągu roku mamy masę różnych okazji do nocnego czuwania, godzinek i innych pięknych świąt które wymagają wysłania bojówek na miasto.
in conclusion:
Jedyną warstwą społeczną która występuje we wszystkich podpunktach są bojówki O.Rydzyka. Czy tak powinno być w zdrowym społeczeństwie? Zbliżają się kolejne wybory prezydenckie... nie pozwólmy im znowu dokonać wyboru za nas...
P.S. Nie przewidziałam że skończę tego posta z takim wnioskiem ;p
Moje skromne istnienie przechodzi obecnie interesujący okres związany z szukaniem nowej pracy, nowego mieszkania i sesją. W związku z powyższym poruszam się komunikacją miejską w różne strony i o różnych porach. Dalekie to od rutyny-daję słowo. Tyle tytułem zarysu tła.
Podczas swoich podróży żywcem wyjętych z mapy na trojmiasto.pl odkrywam wszystkie warstwy społeczeństwa n-tej RP. I tak oto, biorąc za przedmiot badań "losowo wybrany wagon tramwajowy linii X, z punktu A do punktu B" dowiadujemy się że:
-W godzinach porannych do 9 komunikacją poruszają się głównie ludzie śpieszący do pracy, uczniowie, studenci oraz emeryci.
-W ciągu następnych 2-3 godzin obserwujemy brak ludzi w średnim wieku ( wszyscy są w pracy),zdecydowany spadek współczynnika uczniowskiego, niewielki wzrost ilości studentów oraz niezmienną ilość emerytów.
-Samo południe. Na swojej drodze można spotkać młode mamy, inne odmiany matek wysiadujących w domu, oraz emerytów.
-Zbliża się pora obiadu. Matki tzw. juczne śpieszą do domów z zakupami, uczniowie i studenci również gnają w celach spożycia mniej lub bardziej wysublimowanego posiłku. Emeryci spieszą niezmiennie w niewiadomym celu.
-Późne popołudnie. Niewielka ilość niezmotoryzowanego społeczeństwa wraca z pracy, studenci zmierzają na pierwszy danego dnia melanż, emeryci sprawiają wrażenie zupełnie niezrażonych upływającym czasem.
-Brunet wieczorową porą. Matki juczne w domach, uczniowie przy komputerach i lekcjach, studenci na melanżu, ludzie pracy przed telewizorem. A w tramwajach? Cóż za niespodzianka - emeryci. Jako czynnik dezorganizujący idealny świat moherów - pojawia się gdzieniegdzie delikatny smrodek bezdomnych, którzy o tej właśnie porze lubią wylegnąć z melin.
-Noc... Najsilniejszą grupę wyborczą tego kraju, spotkać można również w nocy. Wprawdzie w mniejszej ilości, ale jednak. Przecież w ciągu roku mamy masę różnych okazji do nocnego czuwania, godzinek i innych pięknych świąt które wymagają wysłania bojówek na miasto.
in conclusion:
Jedyną warstwą społeczną która występuje we wszystkich podpunktach są bojówki O.Rydzyka. Czy tak powinno być w zdrowym społeczeństwie? Zbliżają się kolejne wybory prezydenckie... nie pozwólmy im znowu dokonać wyboru za nas...
P.S. Nie przewidziałam że skończę tego posta z takim wnioskiem ;p
Subskrybuj:
Posty (Atom)