_

_

poniedziałek, 28 grudnia 2009

"twoje miasto, moje łzy - moje zmory, twoje sny.."

Było sobie,a właściwie jest od lat - piękne miasto - trójmiasto. Przez 3city przebiega sobie na przestrzał jedna prosta, dłuuuuga droga. Nazywa się Al. Zwycięstwa. Wróć! Nazywa się do czasu - bo w połowie Gdańska przemienia się cudownie w Al. Grunwaldzką. Następnie na granicy Gdańska z Sopotem mamy już tablicę z nazwą: Al. Niepodległości. Co ciekawe numeracja budynków utrzymuje ciągłość, mimo zmian nazwy. Ale wracamy na drogę: wjeżdżamy do Gdyni. I może to za sprawą wzajemnej miłości Gdańska i Gdyni, oraz Arki i Lechii nazwa powraca do macierzystej Al. Zwycięstwa. Natomiast numeracja się urywa i zmienia na Gdyńską.
Czas na deser: niezależnie od nazwy na całej długości obowiązuje ten sam nr drogi krajowej.
Jestem babą, jestem blondynką... nawet zielony listek mi nie pomoże kiedy już zrobię to nieszczęsne prawo jazdy. Prawo do poruszania się wg zasad "logicznego" prawodawstwa, po zasadniczo nielogicznym obszarze.
Pozdrawiam tych wszystkich którzy za to odpowiadają.

P.S. Po deserze - digestive: Trójmiejskie wejścia na plażę są numerowane. Każde miasto ma osobną numerację, ale numery nie biegną w tą samą logiczną stronę od prawej do lewej, ponieważ propagujemy tutaj dowolność. Idąc spacerem wzdłuż morza będziemy znajdywać numerki biegnące w lewą stronę, a następnie śpieszące w drugą w zależności od granic administracyjnych.
Potem się dziwią że turyści siedzą na półwyspie zamiast w Sopocie.

niedziela, 27 grudnia 2009

Nie kłaniam się

Notki powitalnej nie będzie.
Przemówień tym bardziej, bo to się można oberwać butem w czoło.
Mowy powitalne wygłaszają ludzie którzy nie mają nic do powiedzenia w dalszej części wystąpienia.
Niech ten blog obroni się sam.
Pozdrawiam.